My gotujemy,a raczej pieczemy;-)
Nigdy jakoś specjalnie nie interesowałam się kuchnią. Szczerze mówiąc, byłam leniem kulinarnym.
Dopiero odkąd zamieszkaliśmy razem, zaczęłam próbować coś ugotować.
Potem miał pojawić się Antek,więc stwierdziłam,że czas nauczyć się co nie co.
Teraz lubię gotować, nawet piec;)
Kiedyś dostałam od mojej Mamy przepis na murzynka.
Zrobiłam go raz,drugi,trzeci... i teraz jest to jedno z naszych ulubionych domowych ciast.
Przepis jest tak banalny,że nawet ktoś kto zupełnie nie jest w temacie bez problemu go przygotuje.
To chyba najprostszy murzynek świata :P
Dobry pomysł gdy ma się mało czasu,albo np. malutkie dziecko, przy którym nie da się urządzić wielkiego gotowania (pieczenia).
Oto przepis:
1 margaryna "Palma", "Kasia" czy jeszcze inna
8 łyżek wody
3 łyżki kakao
1 cukier waniliowy
2 szklanki cukru
To wszystko trzeba zagotować
i odlać nie całe pół szklanki do późniejszego polania ciasta.
Resztę dobrze
wystudzić,następnie dodać
5 roztrzepanych żółtek,
2 szklanki mąki
2 płaskie
łyżeczki proszku do pieczenia
(mąkę i proszek najlepiej przesiać przez sitko).
Następnie dodać 3 łyżki śmietany.
Wszystko dobrze wymieszać (ja to robię mikserem,ale nie jest to konieczność) .
Na koniec dodać ubitą
pianę z pozostałych nam 5 białek.
Można też dodać bakalie lub inne dodatki.
Piec około 40/50 minut w temperaturze około 180 stopni.
Po wyjęciu z formy
ciasto jeszcze nie zupełnie wystudzone posmarować uprzednio odlaną masą .
I gotowe;)
I gotowe;)
Antek jak zwykle musiał wszystkiego spróbować;-)
I nawet obmyślił sprytny plan jak dosięgnąć do blatu.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz