Razem z mężem wybraliśmy się we wrześniu do Egiptu. Pierwsze wakacje od 4 lat :)
Zawsze odkładaliśmy to na później. Zawsze było coś ważniejszego. Praca, ciąża, potem narodziny Antka, znowu praca, remont, przeprowadzka itp. w końcu się udało:)
Kupiliśmy wycieczkę.
Długo zastanawialiśmy się czy wziąć Antka ze sobą. Obawy,że zachoruje, dostanie biegunki po zjedzeniu czegoś (co często się ma miejsce na takich wyjazdach), odwodni się i cała reszta doprowadziły do tego,że uznaliśmy,że ostatni raz pojedziemy sami.Pobędziemy trochę razem, odpoczniemy od całego zgiełku normalnego życia.
Wiem,że większość z was uzna,że to samolubne podejście. Zostawienie dziecka i pojechanie na tygodniowe wakacje.
Na szczęście Antek spędził ten czas u Babci i mieliśmy codzienny kontakt,wiedzieliśmy wszystko co się z nim dzieje;)
My bawiliśmy się świetnie,a Antek nie płakał i aż dziwnie grzeczny był;-)
Atrakcji też mu nie brakowało,pogoda w Polsce w tym czasie dopisała, więc większość czasu przebywał na podwórku z Babcią i z Dziadkiem:))
Co do Egiptu to piękny kraj,ale strasznie zróżnicowany. Hotele cudowne i czyste,wszystko piękne,ale wystarczyło przejść się 10 metrów od plaży hotelowej i zobaczyć straszny syf... resztki jedzenia,pozostałości po budowie. Straszne.
Miasta też są mieszane. Główna ulica - piękna,pełno sklepów,ludzi i świateł. Wszystko pod turystów.
Jadąc taksówką mieliśmy szanse zobaczyć też drugą stronę...Skrajna bieda, ludzie mieszkający w "domach" bez mebli,wszędzie gruz,śmieci i smród.
I to wszystko 3 minuty drogi od głównej ulicy.
Co do hotelu był fajny,żadnego robactwa, jedzenie też było ok, każdy mógł znaleźć coś dla siebie i co najważniejsze nikt się nie pochorował :))
Cudownie spędziliśmy czas,nurkowaliśmy, płyneliśmy jachtem na rafę, byliśmy na wyspie z przepięknym białym piaskiem. Wybraliśmy się też na safari, jeździliśmy na quadach na pustyni, mogliśmy przejechać się na wielbłądzie itp.
Lubimy z mężem takie ciepłe klimaty, więc świetnie się czuliśmy:)
Jeśli ktoś się wybiera do Egiptu to polecam, warto to wszystko zobaczyć, choć nie wiem czy chciałabym tam pojechać drugi raz.
Mąż miał urodziny w czasie wycieczki na rafę. Torcik był;-)













Śliczne zdjęcia.
OdpowiedzUsuńMy w tym roku byliśmy na pierwszych wakacjach we trójkę - nad morzem. Na pewno nie były to wakacje, o których mogę powiedzieć, że wypoczęłam w 100% :)))) W przyszłości nie wykluczamy, że jeszcze pojedziemy na jakieś tylko we dwójkę :)))