środa, 21 stycznia 2015

.

Wracamy po bardzo długiej nie obecności.
W pewnym momencie uznałam,że prowadzenie bloga nie jest dla mnie.
Brak czasu,czasem chęci i chyba brak zainteresowania osób czytających (jak mi się zdawało),jednak ostatnio ktoś sprawił,że znowu zaczęłam myśleć o pisaniu.
Byłam zdziwiona,że ktoś go w ogóle czyta. Tym bardziej,że od ostatniego postu minęło sporo czasu.
Dużo się działo, urodziny Antka,święta a ja wpadłam jakby w letarg.
Nie wiem,może to przez zimę.
Brak jakichkolwiek chęci. Zajadanie się czekoladą,aż w końcu kilka dni temu uznałam,że dość tego obijania.
Kupiłam karnet na siłownie (bo moja forma jest zerowa),zaczęłam kombinować z maszyną.
Wszystko szło w dobrym kierunku,aż do dzisiaj.
Antek chyba wstał lewą nogą bo nie potrafię sobie z nim poradzić,głowa mi pęka od jego płaczu,marudzenia.
Jestem bardzo nerwową osobą,więc od razu w takich sytuacjach ciśnienie mi skacze... i zaczynam się zastanawiać czy jestem dobrą matką.
Czy to jego temperament czy to po prostu moja wina?
Nie chcę wyjść na osobę,która na wszystko pozwala swojemu dziecku. Nie! Wręcz przeciwnie,wydaję mi się,że czasem jestem zbyt surowa. Że pomimo tego,że mogę mu dać praktycznie wszystko o czym ja sama będąc dzieckiem mogłam jedynie pomarzyć nie robię tego. Głównie z obawy,że wyrośnie na rozpieszczonego,zadufanego w sobie snoba.
A mimo to moje dwuletnie dziecko czasem mnie rozbraja swoim zachowaniem.
Nie chce przyjąć do wiadomości,że czegoś nie wolno. Od razu jest płacz i histeria.
Czy to normalne? Nie wiem. Mam nadzieję,że to minie. Na razie staram się jak mogę.
Niestety w takich sprawach potrzebna jest też pomoc otaczających nas osób,a z tym czasem jest problem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz